Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
Jeśli chociaż mam tu zostać, to z przyjemnością popatrzę na upadek obecnego rządu. Jak to mówią igrzysk i chleba (choć prawdę mówiąc ja w tej chwili mam ochotę na wielki krwisty stek, który niestety w tym kraju można dostać tylko i wyłącznie w restauracjach dla snobów, więc jestem skazana wyłącznie na własne "zdolności kulinarne").
Do dzieła rodacy, ten rząd sam się nie obali:
www.petycjeonline.pl/(…)639…
Babka z biura emigracyjnego od ponad tygodnia jest praktycznie nieuchwytna. Nie odpowiada na maile. Nie zostawiła swojego kanadyjskiego numeru telefonu. Na domiar złego Steed dostał propozycję, żeby jeszcze przynajmniej przez rok pozostać w swojej obecnej pracy tu w Polsce. Nie wiem czy wytrzymam tu jeszcze rok. Nie chcę. Mogłabym dosłownie w tej chwili pojechać na lotnisko, kupić bilet...
Robienie świecy po pijaku nie jest dobrym pomysłem...
Nie zamierzam kłaść się do trumny i nacierać piaskiem, ale chyba każdy tak ma, że po obejrzeniu filmu o śmiertelnej chorobie i robieniu listy "do zrobienia" sam zaczyna się zastanawiać jak wyglądałaby jego lista. Wycieczka do Rzymu? Kurs nurkowania? Taniec na stole? Nowa żona dla własnego męża? Nieskończona lista możliwości, a zarazem bardzo trudny wybór, biorąc pod uwagę ograniczenia czasowe. Już chyba łatwiej zaplanować własny pogrzeb. Impreza, a jakże. Może nie na środku cmentarza (choć meksykańskie cmentarne party brzmi interesująco). A co z ciałem? Żadnego zwyczajnego pochówku. Organy mogą się przecież jeszcze komuś przydać. Jeśli nawet nie będą nadawać się na przeszczep to chociaż jako materiał badawczy dla akademii medycznej. Resztę można skremować.
1) Nie kupujemy płyt Pana H - ani żadnych składanego na których się on udziela
2) Odradzamy zakup publikacji Pana H - będąc w Empiku czy innym tego typu sklepie
3) Publikujemy gdzie tylko się ta twarz pojawi komentarz "A kto to jest?"
4) Od dzisiaj obowiązuje absolutny zakaz Googlowania czy wyszukiwania gdziekolwiek czegokolwiek o tym Panu

... polemizując z tematem że obowiązuje całkowite przyzwolenie na zniekształcanie jego nazwiska
Dostałam zaproszenie na płatny "Warsztat emancypacyjny". Mam zapłacić 55 zł za udział w pogadance pod hasłem "jak to kobietom jest źle, bo w relacjach damsko-męskich mamy ciągle XIX wiek. Super, fantastycznie. Grupa Pań uważających się za feministki spotka się, pogada, a potem rozejdzie się do domów z poczuciem zrealizowanej misji dla dobra egzystencji kobiet, a jeszcze ktoś weźmie za to w kieszeń. Podsumowując - płatna gadanina dla samej gadaniny. Szlak mnie trafia! Mam dość tego pierdolenia, z którego nic nie wynika. Czemu do cholery Panie "feministki" nie zorganizują warsztatów z radzenia sobie na rynku pracy, autoprezentacji, negocjacji, radzenia sobie ze stresem, itp?
-
innewyork:
-
innewyork:
-
mrssteed:
Pokaż wszystkie (4) ›