• Wpisów:1416
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 07:21
  • Licznik odwiedzin:51 744 / 3493 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ostatnio Kamp! cholernie czesto i ta Pani o niesamowicie klasycznym glosie:


Od ubieglego roku po raz pierwszy widze obrazki na Pingerze. No po prostu gwiazdka we wrzesniu!
  • awatar Gość: No aleś ty karyniła, wchodzi się tu i odczuwa tylko niesmak i wstyd. Ciekawe czy jużeś z tego wyrosła jednak to wątpliwe :(
  • awatar Nie mów do mnie Mała: Rebeka jest super! A Kamp mam wrazenie ze milo graja ale ciagle tak samo.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dluzsza przerwa bo zarobiona jestem. Duzo sie dzieje. Czeka mnie spro ciezkiej pracy w nastepnych tygodniach. Siepie uslugi za darmo, bo mam ten konfort, ze moge. W planach kilka kursow i jeszcze taka jedna mala, od dawna obmyslana inicjatywa.

W ostatnim roku nie mialam zadnych zbyt sporych osiagniec w swojej karierze z wyjatkiem biznesplanu, kotry na razie poszedl w odstawke. Moze spadnie mi z nieba jakis inwestor, albo jakis nowy grant sie otworzy.

Oczy sa szeroko otwarte. Brakowalo mi tego 'pracowego' myslenia.

Jak czlowiek stoi w miejscu to tak naprawde sie cofa.
 

 
Jak to jest, ze w chwili wielkiej tragedii ablo perspektywy wielkich zmian zyciowych czlowiek zakasuje rekawy i po prostu robi co do niego nalezy. Natomiast gdy bierze sie za sprawy, ktore skladaja sie z wielu drobnych zadan, to zachowuje sie jak bezsilne kapryszace dziecko. Pisze o sobie w tej chwili. Moze zna ktos odpowiedz co z tym fantem dalej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie moge oderwac wzroku i tez chce tak pomykac na wrotkach, choc nie umiem.
 

 
Rozmowe mialam w czwartek. I juz byl w ogrodku i wital sie z gaska i znowu nic. Nadzieja jakas jeszcze jest na ta robote, ale cholernie mala. Jak Cie chca to tyle nie czekaja na kontakt, choc moze...Nie chce niczego zakladac z gory. To i tak wszystko moze sie zmienic.
 

cosmopolitan
 
mrssteed
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 


Taki, otry slucha sie podczas upalnej nocy na balkonie popijacac chianti, obserwujac niebieski ksiezyc w pelni. Tyle rzeczy, ludzi wydaje sie sie odleglych teraz.

Juz nie dam sobie wmowic, ze smutek to choroba psychiczna. Bo tylu osobom juz to wmowiono, ze az serce peka jak sie mecza we wlasnym sosie. Pieniadze potrafia zmienic tyle rzeczy, ze az to trudno ogarnac.
  • awatar cosmopolitan: Smutek to refleksja, a nie psychicznosc. To zadawanie pytan.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie pamietam kiedy udalo mi sie obudzic przed budzikiem. Dzis o dziwo samoistna pobudka o 4 rano. 2 godziny meki nad ponownym usnieciem i natlok durnowatych mysli.

W tych myslach ostatecznie koncze z ludzkim zywotem. Bo tak. Bo dalej mi sie nie chce. Pakuje swoje rzeczy w czarne worki. Pisze list i wrzucam na fejsdziwke z opuznionym zaplonem, coby sie ukazal 3 dni pozniej z pierdolnieciem.

Rzeczy do odania. Kasa dla najblizszych, cialo na organy, jesli cos sie da uratowac. Jesli nie, to dla akademii medycznej.Dla nauki. Potem dwie butle prochow przeciwbolowych i dobre wino. Reszta jest znana.

Zabawne jak przygotowanie takiego planu 'b' potrafi uspokoic umysl.

Nie zrobie tego, bo na szczescie nie jestem odludkiem. Bo sa jeszcze ludzie, ktorym na mnie zalezy. Bo samobojstwo zabija cos wiecej niz czlowieka, a potem ta stygma siedzi w rodzinie latami.

Dobrze miec jednak swiadomosc ze jest plan 'b' w razie czego, jaby tej rodziny zabraklo, a wstanie rano z lozka okazalo sie absolutnie bezsensowne.
  • awatar with lights: podoba mi się taki plan b
  • awatar mrssteed: @mojaparanoja: Tego pocieszenia chyba trzeba poszukac w sobie. Cholernie gleboko sie chowa, ale nadzieja jest.
  • awatar mojaparanoja: ja też tak sobie robiłam. Mówiłam: jak będzie źle, to się zabijesz. I to mnie uspokajało. Ale teraz postanowiłam przyprowadzić na ten świat małe stworzenie i już nie wiem, jakie sobie dać pocieszenie :) że zabije nas oboje ? Głupia jestem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Walnelam wpis ponizej i juz mi jakos lzej. Sila slowa pisanego. Chyba bede czesciej tu smecic, zeby sposcic to zle powietrze, wiec miejcie to na uwadze, ze bedzie dretwo tu.
 

 
Zeby tak mi sie chcialo jak mi sie nie chce. To jest jedyna prosba. Wchodze w te internety spolecznosciowe i od slodzenia zajebistoscia jest mi niedobrze, bo ja czuje sie przy tym wszytkim cholernie niezajebista. Najchetniej to bym uciekla na jakas szkocka tudziesz chorwacka (wiem , spory rozrzut, ale tak juz mam) wyspe i prowadzila b&b w mnisim stylu. Prosty wystroj, jadlo.
  • awatar with lights: ja chcę uciekać
  • awatar cosmopolitan: hehe, wlasnie tak. Islandia, Irlandia, im dalej od syfilizacji tym lepiej. Wiec moze nie b&b tylko pustelnie, bo b&b to zonwou uzeranie sie z pojebami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W koncu pada. Dziaj polaze w strugach deszczu. Upal jest tego roku jest bardzo niefajny. Wysusza cialo. Stawy robia sie sztywne. Dziwne to jakies, ale tak jest.Po deszczu kolejna fala upalow ma przyjsc. W tym tygodniu nie chce mi sie nic robic. Migrena dala niezle popalic na calego.

Dobrze, ze to piatek. Ten tydzien tez jakis pechowy. Dwoje przyjaciol stracilo swoich ojcow- obu w leciwym juz wieku. Jeden z nich- czlowiek legenda. W czasie wojny nalezal do cicho-ciemnych.Smutno patrzec jak TO pokolenie wymiera. To, ktore sie rodzi ma szanse byc oderwanym od rzeczywistosci, ale przeciez nie wszystko stracone.

Przestalam pisac ten moj 5-minutowy dziennik od Steeda. Codzienne wypisywanie litani 3 rzeczy, za ktore jestem wdzieczna,3 rzeczy, kotre moglyby sprawic, zeby ten dzien byl fantastyczny. motywujaca afirmacja na dzis, a potem wieczorem 3 super rzeczy, ktore zdarzyly sie dzisiaj i co moglam zrobic lepiej. Co jakis czas wyzwanie pod haslem 'zaspiewaj pod prysznicem' itp.

O ile lubie miec usystematyzowana prace, to jednak wtlaczanie sie w taki 3 punktowy szablon, kotry teoretycznie ma poprawic moje samopoczycie i postrzeganie swiata jakos nie lezy w mojej naturze. Ksiazeczka jest bardzo ladna, stylowa sama w sobie, a jednak odnosze wrazenie ze to produkt idealny na rynek amerykanski, dla ludzi, kotrzy nie potrafia samodzielnie myslec. Maja wyprane mozgi i ktos musi im powiedziec jak robic najdrobniejsze rzeczy. I te ograniczenia. A co jak mam tylko jedna rzecz, za kotra jestem wdzieczna? Te dwie beda wtedy juz na sile. A jesli mam 5, to przeciez te dwie dodatkowe sie nie zmieszcza? Tak mnie korci, zeby zrobic to po swojemu. Poprzekreslac.Podopisywac.

W czwartek kolejna rozmowa. Moja mantra brzmi. nie obiecuj sobie, nie rob sobie rzadnych nadzieji. Go with the flow. Twoja idealna robota sama Cie znajdzie i ciesz sie, ze nie masz noza na gardle.

18 lipca minely 3 lata naszego zycia w Kanadzie. Nie bedzie peirdolenia jak ten czas leci. Bo prawda jest taka, ze jakby sobie czlowiek chcial przypomniec wszystkie momenty z tych 3 lat to tego nie ogarnie.

Postanowilam nie szukac na sile przyjazni z innymi kobietami tutaj, ani nie marnowac czasu na znajomisci z tymi, ktore drenuja mnie psychicznie przez swoje ciagle narzekanie lub brak interakcji. Mam kilka dobrych znajomych tutaj i niech tak zostanie. Z szukaniem przyjazni jest chyba jeszcze trudniej niz z szukaniem milosci. Czas tak naprawde pokazuje czy cos ma sens czy nie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Taki smaczek z dzisiaj. Naleze na fejsdziwce do grupy pod nazwa dziewczynski gang, gdzie kilka tysiecy babek wrzuca info o ofertach pracy, imprezach, zapytania o porady. Dzisiaj babka wrzucila, tekst z podkresleniem, "ze jesli juz rozmawiaja (nie sledzilam reszty dyskusji) o nierownosci seksulanej w pracy, to ona chce przytoczyc swoj przyklad, bo kolega z innego oddzialu jej firmy, zawdsze, gdy pisze emaile zbiorowe do kobiet, to zwraca sie do nich "Ladies" (notabene zawsze to sama robie)i ona czuje sie z tym nieswojo, bo powinien wymienic ich imiona...
Ja pierdole. Swiat schodzi na psy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Po dwoch dniach leciusienkiego deszczu znowu mamy upaly w nawrocie i nic nie zapowiada kolejnych deszczy.

Najgorsze w 'D' jest ten tworczy marazm.Przez cale lata bylam czlowiekiem, kotry musi miec odbebniona robote, zeby spac spokojnie. Taka etyka. Teraz zrobienie czegokolwiek zwiazanego z zyciem zawodowym lub nawet gotowanie, kotre kiedys sprawialo mi tyle przyjemnosci wymaga zmuszania sie, bo z tylu glowy kolacze sie pytanie "po co?"

Tak poza tym mam dosc ciaglego robienia rzeczy solo. Mam mnostwo pomyslow, ale sa one solo, wiec moemntalnie pojawiaja sie mieszane uczucie. Brakuje mi jak cholera pracy w grupie.

Na ogol depresyjni uciekaja od relacji z ludzmi. Ludzie ich mecza. Ja mam na odwrot. Czuje sie jak zwierze stadne, ktoremu zabrano stado. Wiadomo, relacje nie sa nigdy idealne, ale przynjamniej gebe mozna do kogos otworzyc.

Poniewaz nic nie motywuje lepiej niz motywowanie innych, probowalam sie wkrecic jako wolontariusz do organizacji, kotra pomaga kobietom ozywic ich zycie zawodowe, poczawszy od ubrania na rozmowe kwalifikacyjna, a na mentoringu skonczywszy. Zostalam odprawiona z kwitkiem pod haslem "odezwiemy sie, jak beda dni otwarte".To p... sie. Tyle sie trabi o kobietach potrzebujach pomocy, a jak przychodzi co do czego to maja cie w dupie.

Odnosnie rozmow kwalifikacyjnych- jedna na nie. Druga- cisza, ale powinnam i tak sie cieszyc, jak twierdzi moja rekruterka, bo podobno dostanie sie na rozmowe do tej pierwszej firmy to jak audiencja u papieza. Wielkie pocieszenie.

Ze spraw miedzyludzkich.
1) 3 babki, kotre moglyby byc moimi matkami, a z ktorymi spedzilam fantastyczny piatek, lazac po gorach i pijac piwo. Szkoda, ze nie sa w moim wieku. Jest natomiast szansa na zachowanie tradycji piatkowej tak dlugo, jak bedzie to mozliwe.

2) 1 dobry kumpel, ktory w koncu wyrwal fajne mieso. Jedna z najlepszych osob, jakie do tej pory tu poznalam, wiec absolutnie mu sie nalezy fajny zwiazek. Swojego czasu bardzo samotny. Oby sie udalo, bo babka ma podobne usposobienie do niego.

3) Jedna znajoma, kotra sama sie nie odezwie, chyba, ze ja napisze do niej pierwsza zapraszajac na kawe. Szkoda zycia na takie jednostronne relacje.

4)Wisienka na torcie, choc taka przegnila. Na dobre zakonczyla sie moja przyjazn z babka, kotra poznalam swierzo po przyjezdzie. Spotykalismy sie czesto albo na kawe we dwie, albo we czworke z naszymi mezami. notabene jej maz zaczal unikac mojego.

Powodem mialo byc to, ze Steed... za duzo mowi o sobie. Po prostu szczena mi opadla. Steed jest bardzo ekstrawertyczny i ma wiele spraw zaplanowanych do przodu, ale to bardzo pozytywna osoba i najbardziej honorowy czlowiek, jakiego znam, na kotrego przyjaciele zawsze moga liczyc. Mowi duzo, ale tez potrafi sluchac.

Jesli nawet nie odpowiadal mu ton Steeda, to przeciez mogl mu o tym powiedziec, chociazby w zarcie, a nie od razu strzelac dozgonnego focha.

Podjerzewam, ze historia ma jednak drugie dno, bo fochy w czesci meskiej zaczely sie, gdy Steed dostal dobra prace i jak na razie pnie sie do przodu, choc tez ciezko pracuje. Natomiast kolega, mimo bardzo podobnego wykrztalcenia jak dotychczas pracowal jako sekretarka w firmie wlasnej zony.

Z kolei jego zona zaczela mnie unikac mniej, wiecej od momentu, kiedy kupilismy mieszkanie.

Ja pierdole. Co sie dzieje z tym swiatem i ludzmi? Jak sie nie udaje, to ludzie maja cie za nieudacznika. Jak zaczyna wychodzic, to tez zle, bo idzie za dobrze.
  • awatar mrssteed: 1) Polki 2) On Tajwanczyk, Ona Wegierka 3) Kandyjka 4) Polacy
  • awatar GoodWife: dobrze, że wyszło jacy są wcześniej :) Lećcie do przodu po swoje marzenia!
  • awatar kimjestes?: ten chlopak, ktory wyrwal kogos fajnego, to Polak?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Z racji szukania pracy (firmy, kotra oplaci moj pomysl na biznes) siedze sporo na portalu na L. Pozapraszalam sporo ludzi i wiekszosc z nich jesli juz cos publikuje to sa zazwyczaj motywacyjne banaly. Kazdy dzisiaj chce byc Coehlo. ciekawe ile z nich jedzie na antydepresantach. Z tego wzgledu wywalilam tez sporo branzowych niewsletterow. Same banaly i ogolniki. Czas sie przerzucic chyba na bardziej techniczna dzialalnosc. Inzynierowie sa konkretni.
  • awatar mrssteed: Mamy glassdoor, ale zagladam tam zazwyczaj tylko po to, zeby sprawdzic jakie sa opinie o pracodawcach, do ktorych aplikuje.
  • awatar RandomWomen: hehe, też o tym myślałam... :/
  • awatar chryzokola: glassdoor dziala w Kanadzie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Od tygodnia nad miastem unosi sie smog. Niebo nabralo marsjanskiego wyglada dzieki okolicznym pozarom. Do tego upal. Region, kotry slynie z wielotygodniowych opadow, nie mial deszczu od prawie 2 miesiecy. W niedziele i poniedzialek mozna bylo czuc spalenizne w kazdym domu. do tego co najmniej 67 pozarow. Podobno w ten weekend ma cos ruszyc. Wyjde na ulice jak zacznie padac. A co mi tam.

Jutro dobry dzien sie szykuje. Z rana zakupy i lazenie po gorach, a potem nasiadowa w naszej chacie ze znajomymi ze starej pracy.

Mamy sezon owocowy. Smiesznie tanie lokalne jagody i czeresnie.
 

 
Usuniecie cookies pomoglo z logowaniem. Dzieki Cosmopolitan!
Moje dwie rozmowy poszly w miare dobrze. Niestety jak na razie jedna odpowiedz odmowna. Teraz czekam na druga odpowiedz. Nie chce sie ludzic. Najgorsze jak sobie czlowiek narobi sobie nadziei. Aplikuje dalej. Przeciez duzo ludzi przechodzi przez ten stan Pracuje nad tym, zeby 'przeinstalowac myslenie'. Przestac pokladac nadzieje w kimkolwiek. Tyle razy przejechalam sie na ludziach, na kotrych mi zalezalo i to ciagle uwiera w srodku. Umiesz liczycz- licz na siebie. Tylko jak wiecie, na siebie mi tez ostatnio trudno liczyc. Popracujemy nad tym.


Franca na 'D' usadowila sie na moich barkach. Nie jest to zadna metafora. Czuje nieustajace napiecie w gorze plecow, ktore okazjonalnie puszcza po spaniu na poduszcze ortopedycznej Steeda, wypiciu alkoholu lub po kilkugodzinnym sluchaniu muzyki w srodku nocy. Yoga tez troche pomaga, ale nie tak jak bym tego chciala.

Najbardziej boli jednak, to ze tak trudno sie zabrac za prace, kotra kiedys sprawiala tyle radosci. Pomysly sa, a realizacja nastraja do paniki, prokrastynacji i poczucia beznadziejnosci. Wyjdziemy z tego gowna, bo przeciez nie mam powodu,zeby tak sie czuc.

Przesylam wam, czym ostatnio zwalczam 'szmate' w moemntach totalnej beznadziejnosci:
1.21 porad jak sie 'trzymac' podczas depresji
http://www.diycouturier.com/post/47249603128/21-tips-to-keep-your-shit-together-when-youre
2. Polac mu, dobrze gada
https://medium.pjrvs.com/the-complete-and-logical-guide-to-winning-at-your-own-life-in-19-super-difficult-steps-135a17b3c5c6
3. Wywiady z Urszula Dudziak.
Wyguglujcie. Chcialabym, zeby mnie adoptowala. Niesamowicie pozytywna babka po przejsciach

4. Staromodne pisanie dziennika, ale tym razem w innej formule. Prezent urodzinowy od Steeda. Wpisy wedlug instrukcji dwa razy dziennie. Piekna ksiazka w starym stylu. Afirmacje i wyzwania.
http://www.fiveminutejournal.com/

5. GRAPES. Obejrzalam film dokumentalny i tak mi utkwilo w glowie, co powiedzial jeden z uczesnikow. Taka literowa regula samoterapii do codziennego stosowania. G- gentle with yourself, R- relexation, A-acomplishments, P- pleasure, E-exercise, S- social . Film tutaj, haslo pada przy samym koncu.
5. Suplementy litu. Niedostepne w Kanadzie. Zamowilam sobie z USA po przeczytaniu tego artykulu: http://www.mindbodygreen.com/0-11261/feeling-stressed-or-depressed-you-might-be-missing-this-nutrient.html. Nadal nie moge sie przekonac do silnych farmaceutykow. Film w punkcie 5 jeszcze bardziej mnie do tego przekonal. Przemysl farmaceutyczny doi ludzi ile wlezie.

Tak sobie pomyslalam, ze jesli jest tu tez ktos, kto ma podobne 'przygody' z dziwka na D, to moze polaczymy sily. Jak to mowia w kupie razniej. Piszcie w komentarzach lub w prywatnej wiadomosci.
 

 
Taki maly test. Pisze z kompa Steeda.Bo okazuje sie ze tutaj mge sie zalogowac. Do konc nie wiem czy on jest swiadomy, ze mam ten blog. Nigdy o tym nie rozmawialismy. Niestety zdjecia nadal nie sa widoczne na Pingerze. Z ciekawosci wlazlam na ping.pinger.pl. Od jakiego roku administraotrzy nie wrzucai tam informacji. czy ktos w ogole zajmuje sie tym servisem.
Dzisiejsza poranna rozmowa poszla dobrze. Jeden moment zawiechy. W dodatku byla to video konferencja z nagrywaniem. Nie chce sobie nic obiecywac. Tyle razy wydawalo mi si, ze poszlo swietnie, a tu dupa. Coraz trudniej sie sprzedac. Jakie sa wasze sposoby na sprzedanie na 'rozmowie kwalifikayjnej?'
  • awatar old devil: osobiście, jakiegoś ogromnego doświadczenia nie mam ale zawsze jestem szczery do bólu... poza tym, zazwyczaj już po pierwszych kilku chwilach rozmowy potrafię dostosować się do rozmówcy co także mocno ułatwia sprawę.
  • awatar cosmopolitan: Moze wyczysc se kompa z cookies I temporary internet files. Poczysc w historii formularze z haslami.
  • awatar jackstraw: być pewnym siebie, ale przyznawać się do niewiedzy. tak myślę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Muzyka z filmu BBC. Zazdroszcze tej Pani pogoody https://youtu.be/TJC7q_4MCtE
 

 
Marzą mi sie ogórki malosolne, Bob i truskawki uciekające soczystoscia. Tutaj takich cudów nie ma.
Jutro rano mam rozmowę o pracę w formie telekonferencji. Super. Zwłaszcza w związku z brakiem porządnego snu od jakiś dwóch tygodni będzie ciekawie. Ludzie tu przeklina ją jak pada, a ją to uwielbiam. Można oddychać pełną piersią. Dźwięk kropel mnie uspokaja, a w nocy można zasnąć, bo zazwyczaj jest chłodno.
Jak dół przycinanie mocno to na ogół wyje, a właściwie łzy same lecą i ogladam filmy dokumentalne i czytam o depresji. Przed wczoraj ogladalam 'Life after suicide', BBC. Takie myśli też się pojawiają, ale jest ktoś kogo moglabym bardzo skrzywdzić, a absolutnie na to nie zasłużył. Zadziwiające jest jednak to, że zwierze można uśpić od razu, a człowiek niby wolna istota, nie może godnie odejść na własne zyczenie.
Przestalam lazic na Meetupy. Rotacja ludzi jak na dworcu. Nie ma mowy o stworzeniu jakiejś głębszej relacji, a takich teraz potrzebuje.
  • awatar Bananarouge: ja też uwielbiam dzwięk kropel i deszcz... wtedy wszystko się oczyszcza, nawet oddech. powodzenia :)
  • awatar Esperanza Madrid: Powodzenia na rozmowie o prace i zapraszam do mnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Logowanie tylko na telefonie. Chocbym 10 razy kliknela w zaloguj na kompie, strona nie reaguje. Cholernie potrzebuje się wygadac, a kurwa nie ma komu i jak. Ciągła sinusoida. Jeden dzień biorę się w garść i jakoś idzie. Koejny roznie bywa. Dobra mina do zlej gry, żeby nie martwić Steeda. Są momenty wręcz euforyczne, kiedy mam więcej energii i chęć realizowania moich planów. Jest ich jednak mniej. W dodadku od kilku tygodni mamy upały. Bardzo zle to znosze. Nie można spać, oddychać, ani ćwiczyć. Obok domu budowa- źródło halasu w godzinach pracy. Zatyczki do uszu nawet pomagają, mimo to odnodze wrażenie, że deprecha uwielbia się karmić zbyt wysoką temperatura i hałasem. Poczytam wasze wpisy o ile Pinger pozwoli.
 

 
Praktycznie przestała tu zagladac. Pinger umiera. Teraz oprócz problemów z grafika i wczytywaniem, logowanie jest utrudnione. Udało mi sie zasiodmym razem za pośrednictwem telefonu. Szkoda, bo całkiem fajna społeczność tu dziala. Jeszcze nie wiem co zrobię, ale korzystanie z tej platformy jest coraz trudniejsze
Jeśli chodzi o mnie to jest raz lepiej raz gorzej. Strategia podpowiedziana prze coucha odnośnie szukaną pracy zaczyna działać. Biegam na spotkania i ucze sie tez nowych rzeczy. Powoli do przodu, choć są momenty, kiedy "wyje do ksiezyca".
  • awatar PartOfMe♥: Masakra z tym pingerem. Ja próbowałam dodać zdjęcia lecz tylko część się dodała, a reszta gdzieś rozpłynęła. Totalne dno
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Robi sie monotematycznie, ale traktuje ten blog jako miejsce utylizacji tego, co mi siedzi w glowie. Jest szansa, ze bede pojawiac sie czesciej, choc technicznie Pinger w ostatnich miesiacach to koszmar w obsludze.

Zaczelam powoli rozpracowywac plan wyjscia z tej emocjonalnej dupy. Nie zamierzam siedziec i tyogdniami uzalac sie nad soba.Nie chce skonczyc jak moja matka. Skoro jakies chemikalia w moim mozgu nie pracuja jak powinny to trzeba to jakos usprawnic, a nie siedziec z zalozonymi rekami. Poza tym jesli ten proces pomoze tez innym, kotrzy czytaja mojego bloga, to tym bardzo warto. Kilka przemyslen z ostatnich dni:

1. Ciagle sie wacham czy zaczac brac antydepresanty. Mam wrazenie, ze one dzialaja na skutek, a nie na przyczyne. Poza tym maja sporo dzialan ubocznych i zespol odstawienia tez nie jest najprzyjemniejszy. W tym tygodniu poradze sie lekarza pierwszego kontaktu.

2. Zaczelam faszerowac sie sporymi dawkami witaminy D oraz Omega 3. Badania dowodza, ze oba te skladniki dzialaja bardzo korzystnie na poprawe objawow. Wazna kwestia to fakt, ze uzywanie filtow slonecznych nawet na pizomie spf8 intensywnie blokuje przyswajanie witaminy D, ktorej niedobor skutkuje znacznym pogorszeniem nastroju. Od kilku miesiecy bardzo rygorystycznie stosuje filtr 50 spf na odkryte czesci ciala, wiec jest powod.

3. Staram sie codziennie ruszac. Joga. Szybki marsz czy bieganie. Wiadomo - endorfiny.

4. Zaczelam sporo czytac i ogladac materialy o depresji. Dorwalam ksiazke "On depression" Nassira Ghaemi, ktory ponoc jest wiodacym psychiatra w Stanach. Polecam. Autor opisuje depresje pod roznymi katami- kulturowym, badawczym, spolecznym.

Poza tym odkrylam ciekawe kanaly na Youtube. Niestety tylko po angielsku:
https://www.youtube.com/user/KatiMorton - Kati jest terapeutka, ktora dzieli sie swoja wiedza na temat ludzkiej psychiki, chorob psychicznych, ale rowniez odpowiada na pytania osob, kotre zmagaja sie z roznymi schorzeniami na tle psychicznym. - brytyjski psychiatra, kotry zupelnie odwraca znaczenie depresji w spoleczenstwie.

5. Ciagle sie wacham, a obecnie raczej nie zamierzam ujawniac szerzej, ze mam depresje. Wie o tym Steed oraz wy. Po pierwsze nie chce jakiejs specjalnej taryfy ulgowej. Depresja to nie ja. Nie chce byc szufladkowana, a niestety owczesne spoleczenstwo, choc probuje grac tolerancyjne,czesto jest na odwrot. Nie chce tez jakies specjalnej taryfy ulgowej. Nie jest ze mna najgorzej. Nie targam sie na swoje zycie, ani nie popadlam w stan katatonii, czego dowodem jest chociazby fakt, ze ciagle tu pisze.

6. Nawiazalam kontakt z couchem zawodowym- babka, kotra pomogla Steedowi znalesc wymarzona prace. Plan jest taki, ze wracam na rynek pracy, a dzieki temu nie tylko wyjde do ludzi, ale tez bede miala fundusze na rozkrecenie biznesu bez brania kredytow czy tez mocnego graniczania standardu zycia.

7. Poniewaz w najgorszych momentach jestem okropnie krytyczna wobec siebie i wrecz sabotuje wlasne dzialania, chce zaczac korzystac z zasad terapii behawioralno- poznawczej, kotra podobno przeprogramowuje myslenie na swoj wlasny temat, zwlaszcza te automatyczne negatywne mysli.
8. Zastanawiam sie, czy ciagle siedzenie w necie ma jakies powiazanie z tym nastrojem. Zastanawiam sie na detoksem od mediow na jakis czas. Np weekend bez komputera oraz telefonu.
  • awatar chryzokola: ja duzo czytalam, ze happy pills dzialaja tylko jako placebo i oslabiaja nasza zdolnosc do walczenia z rzeczywistoscia. Niemniej jednak, powodzenia i trzymam kciuki, zeby bylo lepiej.
  • awatar cosmopolitan: idzie. Sciskam mocno :*
  • awatar cosmopolitan: Mysle, ze siedzenie w necie ma duze znaczenie - strata czasu, u mnie mysl o utracie czasu na lizaniu swiata przez ekran kompa wywoluje straszne poczucie winy. Poza tym nie wiem co sie dzieje z moja mozgownica na podswiadomym poziomie, w jaki sposob tak naprawde odbieram informacje. Wiem, ze odkad przestalam interesowac sie wydarzeniami na swiecie, typu katastrofy czy inne kataklizmy, odkad nie daje sie bombardowac negatywnym slownictwem mediow zadnych sensacji, zrobilo mi sie jakos lepiej. Mysle, ze detoks od urzadzen elektr. i calego szlamu medialnego dobrze Ci zrobi. pkt 2 - bardzo dobre posuniece. 3 tez. Po bieganiu czlowiek czuje sie jakby mogl gory przenosic :D pkt 6 - znowu dobre posuniecie. pkt 7 - napisz cos wiecej przyda mi sie. i pkt 4 - poszukam, poczytam, wiec dzieki za info. trzymam za Ciebie kciuki. Wiesz, mysle, ze nam nigdy nie przejdzie. Jak sie raz wlazlo w ten syf, to na zawsze wpisuje sie w osobowosc. Ale mozna to kontrolowac, wierze w to, choc kiepsko
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wczoraj zaliczylam wizyte u psychyloga. Na samym wejsciu nie moglam przestac ryczec. Zreszta ostatnio to wlasnie mi wychodzilo najlepiej. Starszy Pan o polskich korzeniach. Wyciagnal liste do odchaczania z objawami. Wyszlo wrecz ksiazkowo - depresja endogenna. Zalecil leczenie farmakologiczne. Mam sie stawic u mojego lekarza rodzinnego i zapytac o antydepresanty.

Z jednej strony ludze sie, ze to zadziala jak jakis magiczny przycisk.Przeprogramuje mi mozg. Byloby dobrze. wolalabym byc naiwnie szczesliwa niz siedziec w tym bagnie Z drugiej czuje, ze ponioslam cholerna porazke i stracilam kontrole nad wlasnym zyciem.

Zmeczenie materialu. Jak tak patrze to troche sie tego nazbieralo do tej pory. Niby blachostki niewarte rozpamietywania, a siedza za skora. Czlowiek tyle razy bral sie w garc, ze juz nawet nie pamieta.Jak to mowia lokalni 'suck it up'. Tylko jak tak czlowiek upycha to wszystko to nie ma rady, zeby to kiedys nie wybuchlo.

Psycholog powiedzial mi, ze w 40% jestesmy zaprogramowani genetycznie jesli chodzi o nasze predyspozycje. Moja matka gnebi mnie nawet za swiatow, jak widac. Jakies 30% mojego dziecinstwa to jej ciagla melancholia, kotrej wtedy nie moglam do konca zrozumiec.

Inna informacja, ktora bardziej otworzyla mi oczy to fakt, ze sporo ludzi radzi sobie z depresja pijac alkohol. Alkoholizm to taka przykrywka depresji. Tutaj z kolei wykazywal moj ojciec i spora czesc rodziny. Na szczescie mimo, ze lubie sie napic od czasu do czasu, po wiekszym kacu odrzuca mnie na tygodnie.

Tak poza tym to dzisiaj dzwonila tesciowa. Sad ostatecznie przyznal spadek po rodzicach. Brat otrzymal calosc po matce, wedlug sporzadzonego przez nia testamentu. Po ojcu zostala jakas tam czesc. Chce sie tego zrzec i miec z glowy. Zabawne, bo z ojcem zawsze darlam koty, a w efekcie to po nim mam spadek.

Dbajcie o siebie. Organizm ludzki potrafi byc bardzo silny, ale jednoczesnie bardzo kruchy. Jesli sami o siebie nie zadbacie, nikt tego za was nie zrobi.

Chociaz Pinger zaczal sie wczytywac, choc cholernie powoli.
  • awatar mrssteed: @mojaparanoja: Osobiscie podchodze do tego sceptycznie. Nie wykluczam tej opcji, ale wole byc ostrozna.
  • awatar mrssteed: @Parole: Rozwarzalam to, ale podobno jest to bardzo ryzykowne, do tego stopnia, ze zabroniono ustawien w niektorych krajach.
  • awatar mrssteed: @DoSetivia: Jak dlugo to trwalo? Mialas jakies efekty uboczne?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Tyle lat prowadzenia bloga, a czuje, ze ta witryna sie konczy... Nieustajace problemy techniczne. Moze to tylko w mojej szerokosci geograficznej.
Co u mnie? Brak wiary w siebie. Brak checi ryzykowania wszystkiego. W sumie to juz nie wiem, co jest dobre dla mnie. Jestem na liscie oczekujacej tutejszego programu dla samozatrudnionych. 48 tygodni intensywnego treningu odnosnie zakladania i prowadzenia swojego biznesu prowadzonych przez doswiadcznonych przedsiebiorcow.
Z drugiej strony zastanawiam sie czy nie lepiej byloby wrocic do pracy i bardzo powoli rozkrecac biznes na boku. Czy jednak bede miala checi i sile, bo pieniadze na pewno tak? Obecnie pieniadze sa ok, ale jak zainwestuje, to bedziemy praktycznie bez oszczednosci. Wiekszosc poszla na wklad wlasny do nowego mieszkania. Od wyprowadzenia sie od rodzicow nie bylam w takiej sytuacji. Poza tym nie wiem, kiedy ten biznes znacznie przynosic przychody. Nie chce kredytow. Dlatego ciagle rozwlekam zlozenie wniosku o licencje. Mam juz praktycznie wszystko opisane, zaplanowane na papierze. Tylko na papierze.

Z drugiej strony powrot do pracy bylby dobrym sposobem, zeby uciec od tej ciaglej samotnosci, ktorej ostatnio doswiadczam. Tylko, ze poczucie mojej wartosci lezy i kwiczy. Kreatywna. Pracowita tylko tchorz-baba.

Pobyc wsrod ludzi. Nie bede zmuszac do spotkan, tych ktorzy nie maja dla mnie czasu. Z kolei Ci co maja i chca miec czas sa mi totalnie nie po drodze. No moze w kwestiach biznesowych. Nie potrafie sie odprezyc w ich towarzystwie, a oni czuja sie w powinnosci uszczesliwiania mnie na sile swoja obecnoscia.

Brakuje mi zwyklych wyglupow przy winie. Zapisalam sie na babski Meetup. Moze tam poznam jakis ludzi Chcialabym wrocic do Europy, ale to moze oznaczac koniec mojego malzenstwa. Steed zakochany w tym "kanadyjskim raju." W pracy fantastycznie sie rozwija i pnie coraz wyzej. Jak to okreslil nie chcialby zaczynac wszystkiego od nowa.

Z dobrych rzeczy, to chyba w koncu zaczela mi waga spadac. I chyba wrocilam do biegania.Przebieglam 2 zaplanowane dystanse do tej pory i czulam sie lepiej.

Wiem, ze ludzie maja powazniejsze problemy i pewnie w oczach wielu w dupie mi sie poprzewracalo, ale choc bardzo chce i probuje to nie potrafie byc chodzoca radoscia. Tak jakby mi ktos zainstalowal program wiecznego smutku i niezadowolenia. Tak sie pewnie objawia depresja. Prochy i terapia sa najlepszym sposobem wedlug tubylcow. Nie wiem czy tego chce. Chcialabym, zeby mi ktos powiedzial, co jest sluszne i co zadziala...
  • awatar mrssteed: @I Don't give a f***: Wolalabym byc zimna suka idaca do celu niz wrazliwcem, kotry przejmuje sie kazda pierdola. Zycie byloby o wiele latwiejsze.
  • awatar I Don't give a f***: @old devil: @mojaparanoja: zgadzam sie z waszymi obserwacjami a z drugiej strony mysle ze ludzie rodza sie bardziej wrazliwsi,odbierajacy wszystko inaczej,bardziej smutni ..taka nasza mrssteed jest I juz :) Nie walcz z soba,pozwol sobie byc tym kim jestes.
  • awatar Malina?: Trzymam kciuki za Ciebie i tak naprawde nie wiem, co doradzic. Przemyslec, pewnie przemyslalas wszystko X razy. Co Ci podpowiada pan Steed? Moja "znajoma" za miesiac wyprowadza sie do Twojego miasta, tak btw. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›